www.orbivet.pl
Pies sąsiada mnie ugryzł, co mam robić?
Życie jest najważniejsze – jeśli sytuacja tego wymaga należy NATYCHMIAST udać się do lekarza. Ludzkiego – weterynarz może chwilę poczekać. Psy raczej nie myją zębów więc niezdezyfekowana rana ciężko się goi. Poza tym istnieje poważne ryzyko tężca, a więc b. niebezpiecznej choroby. Dopiero gdy zabezpieczymy pokąsanego możemy pomyśleć o drugiej chorobie a mianowicie wściekliźnie. Wokół tej choroby narosło sporo mitów, które mam nadzieję uda mi się rozwiać.
Po pierwsze: należy zlokalizować psa i jego właściciela. Wbrew pozorom, jeśli tego nie dokonamy grozi nam szczepienie, które nie jest aż tak straszne jak to kiedyś było. Te bolesne serie zastrzyków w brzuch można włożyć między bajki i to dla tych niegrzecznych dzieci. Ale jeśli można się nie szczepić to warto się o to postarać. Właściciel MUSI okazać aktualne świadectwo szczepienia psa. Nie musi nam – może policji ale nie ma wyjścia. Warto jednak pohamować emocje, które mnożą się jak chomiki na wiosnę – naprawdę można wszystko załatwić polubownie.
A więc mamy już aktualne szczepienie. Ale to jeszcze nie koniec. Inspektor weterynarii ustala, na podstawie okoliczności, regularności szczepień a przede wszystkim aktualnej sytuacji epizootycznej czy należało by poddać psa obserwacji czy też nie. Jeśli pies jest zadbany, regularnie szczepiony a w okolicy nie notuje się przypadków wścieklizny prawdopodobnie odstąpi od obserwacji. Jeśli jednak pies nie był szczepiony lub miało to miejsce wiele lat temu (albo ugryzł nas kot! - osobny temat) wówczas obserwacja jest prawie pewna. I tu od razu uspokoję; za obserwację nic nie płacimy, w ciągu 15 dni należy zgłosić się z psem 4 razy na lecznicę lub przyjeżdża lekarz do psa. Jeśli pies nie ma właściciela może się zdarzyć, że trafi na obserwację stacjonarną, ale to rzadkość.
Po 15-stu dniach lekarz prowadzący obserwacje kończy ją i informuje o tym fakcie Inspekcję wet oraz PSSE (daw. sanepid). Zwierzę poddaje się ew. szczepieniu. I po sprawie.
Rada na przyszłość: sugeruję natychmiast skontaktować się z lekarzem weterynarii, który powinien udzielić wyczerpujących informacji na temat. I opanować emocje, które są złym doradcą. Mamy prawo domagać się wyniku obserwacji a jako, że wścieklizna jest chorobą zwalczaną z urzędu możemy spodziewać się naprawdę skutecznej reakcji ze strony urzędowych lekarzy wet. Zupełnie osobną sprawą jest dochodzenie swoich praw cywilnych. W sytuacjach trudnych radzę wezwać Policję – tu chodzi o zdrowie nasze lub naszych bliskich. I pamiętajmy o szczepieniu. W świetle obecnie obowiązujących przepisów psa należy zaszczepić w ciągu 30 dni od momentu gdy ukończy 3-ci m-c życia a o dacie kolejnego szczepienia decyduje lekarz je wykonujący.
Doktorze, a co z kotami?
Mniej więcej 15-20 lat temu najwięcej przypadków wścieklizny notowano wśród … bydła! Dalej były koty a dopiero na trzecim miejscu można było spotkać psa (obowiązek szczepienia). Dwa pierwsze przypadki to brak szczepień oraz, w przypadku bydła kontakt z lisami, wówczas wektorami wirusa. Obecnie, wskutek szczepień lisów (Powiatowy Lekarz Weterynarii informuje kiedy takie szczepionki rozkłada się w lasach) a złośliwi twierdzą, że na skutek drastycznego spadku pogłowia bydła, nie notujemy już takich przypadków. Nie mniej koty mają kontakt z człowiekiem, mogą ugryźć a nie ma obowiązku szczepienia. Zwykle radzę właścicielom aby wykonywali takie szczepienie; możemy być spokojniejsi a ponadto w dobie tak licznych podróży zagranicznych istotnym jest wykonanie takiego szczepienia z wpisem do paszportu. Urzędowo takie szczepienie uznaje się za ważne dopiero w 30 dni po jego wykonaniu czyli nie wcześniej jak za m-c możemy jechać! Dlatego nie warto zwlekać.
Dzięki temu, że wścieklizna jest chorobą zwalczaną z urzędu, dzięki obowiązkowi szczepienia oraz sprawnej opiece urzędniczej w przypadku pokąsań możemy być spokojni. Należy jednak być czujnym w każdej sytuacji; wszak chodzi o nasze życie. Nigdy bowiem nie będzie można powiedzieć, w 100%, że wścieklizny już nie ma a pies był szczepiony. A co jeśli szczepionka nie zadziałała i pies nie ma odporności?
A jeśli to człowiek pogryzie psa? A to już inna historia ;-)
Poprawiony (niedziela, 02 października 2011 22:16)
- Toksoplazmoza; doktorze, o co chodzi?
- Sterylizacja zwierząt domowych
- Chomik w kuli - można tak czy nie?
- Wyjazd za granicę czyli wakacji ciąg dalszy
- Wakacje, wakacje, wakacje...
- Coroczna akcja sterylizacji
- Skrzyżowanie Kołłątaja i Wały Chrobrego (rondo) otwarte - nareszcie!
- Ulica Kołłątaja zamknięta!!!




